czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 2 "Szpital"

Do sali wszedł wysoki chłopak,dobrze zbudowany brunet z kręconymi włosami.Miał piękne zielony oczy wyglądające niczym dwa małe diamenty.Jego cudowny lekki uśmiech spowodował,że Bella miała na twarzy dwa lekkie rumieńce.Lokers miał na sobie czarne rurki z podwyższonym stanem i biały zwykły top.Na tym miał kurtkę ze skóry.Bardzo spodobał się Belli.Trafił w jej gust.
-Hej.
Powiedział i uśmiechnął się szerzej.
-Cześć.
Powiedziała Bella z lekkim uśmiechem.Chłopak wziął krzesło z kąta sali i postawił obok łóżka dziewczyny siadając koło niej.
-Jak ręka?
Zapytał i chwycił jej drugą dłoń w swoją dużą rękę.
-Lepiej,ale nadal boli.
Stwierdziła i przejechała delikatnie paznokciem po wnętrzu jego dłoni.Bella od zawsze była pewna siebie.A przy nim zachowywała się zupełnie inaczej.Nadal świeciła lekkimi pobłyskami pewności siebie,jednak trochę tych iskierek wygasło.Teraz pojawiły się iskierki zawstydzenia.
-Mam nadzieję,że szybko wyjdziesz ze szpitala.
Stwierdził i ścisnął lekko jej dłoń uśmiechając się szeroko.Bells spuściła wzrok i uśmiechnęła się.Nagle usłyszała piosenkę nieznanego wykonawcy.
-Przepraszam na chwilę.
Powiedział chłopak wychodząc.

- Co chcesz Liam?
Stwierdził po odebraniu.
-Ciebie też miło słyszeć Hazz.Paul wzywa do studia.
-Nie mogę teraz.
Stwierdził lokers drapiąc się po karku.
-Jestem w szpitalu.
Dokończył.
-Co?!Harry co się stało?!
-Nic nie krzycz.Po prostu tu jestem.Cześć.
Rozłączył się i wrócił do Belli.W jej sali siedziała Daisy i jej mama.
-To...Właśnie..jak ty się nazywasz?
Stwierdziła Bella patrząc na niego.
-Harold Styles milejdi.
Stwierdził na co Bella zachichotała.
-Ale mów mi Harry.
Powiedział uśmiechając się i podał dłoń najpierw Glory,a potem Daisy.
-A ty nazywasz się Bella?
-Isabella Williams milordzie.
Stwierdziła kłaniając się.Wszyscy zaśmiali się,jednak przeszkodził im lekarz.
-Panno Williams za godzinę na moim stole będzie wypis.Proszę się przygotować na ostatni badanie.Przyjdzie po panią pielęgniarka za 20 minut.Więc musi pani się uodpornić na igłę.
Dziewczyna spojrzała na niego.Nienawidziła igły.
-Spokojnie.Obiecuję,że nie będzie bolało.

Stwierdził.Dziewczyna przytaknęła i uśmiechnęła się lekko.Wstała z łóżka.I z pomocą Glory ubrała buty.
-Gdzie Jake?
Spytała Daisy zdziwiona.
-Został w domu.
Powiedziała Glory.
-Gdy tylko stąd wyjdę dostanie w łeb.Mamo miał mi przynieść tofifi.
-Przesadzasz..
-Jak zawsze.
Stwierdziła z grymasem na co Harry parsknął śmiechem.
-Ale śmieszne serio.
Powiedziała patrząc na niego.Nagle do sali weszła pielęgniarka.Bella wyszła z nią.Z sali wyszła też Glory i Daisy.Na korytarzu stał Zayn rozmawiający przez telefon.Harry do niego podszedł i uśmiechnął się.
-Harry!
Krzyknął Liam i podbiegł do nich.Za nim pojawił się Niall,Louis i Paul.Harry westchnął i spojrzał na nich.
-Co ty tu robisz?
Spytał Harry z wyrzutem.
-Powiedziałeś,że jesteś w szpitalu przestraszyliśmy się.Ale...nic ci nie jest.
Stwierdził i dziwnie spojrzał na Harrego.

-Poczujesz lekkie ukłucie.
Stwierdziła pielęgniarka i wbiła jej igłę.Pobrała krew i szybko się ulotniła.
-Nie było tak źle.
Stwierdziła sama do siebie Bella i bez niczyjej zgody chwyciła wacik i plaster.Przykleiła to sobie do miejsca ukłucia i wyszła z tamtąd.Podeszła do swojej mamy i  taty,który pojawił się tam.Spojrzała w stronę chłopaków.Jej wzrok wylądował na jednym z nich.Wysoki brunet o postawionych lekko włosach.Umięśniony.Jego rysy twarzy były perfekcyjne.
-Bella!
Krzyknął jej ojciec i zwrócił uwagę nie tylko jej ale i wszystkich.
-dlaczego pani wyszła Panno Williams?
Stwierdziła pielęgniarka zwyrzutem.
-Bo sobie pani poszła.I nie jest pani potrzebna.
Stwierdziła niezbyt grzecznie czego pożałowała.
-Jak ty się odzywasz?
Stwierdziła zrezygnowana Glory.
-Oj..
Jęknęła Bella i podeszła do chłopaków.
-Hazz...Ja już spadam.
Powiedziała.
-Ugh..Ok...Możesz dać mi swój numer?
Dziewczyna milczała.
-Oczywiście jeśli chcesz.
Powiedział.
-Daj telefon.
Uśmiechnęła się i wpisała swój numer.Oddała telefon i pożegnała się wychodząc.

Harry stał tam jeszcze kilka minut i powiedział.
-Niezła jest.
Ocknął się i zobaczył Louisa,który z trzaskiem drzwi szpitalnych opuścił go.Zdziwieni wyszli ze szpitala.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz