Kochani...
Na wstępie chciałabym powiedzieć,że teraz będę pisać z punktu widzenia naszej Belli.
Na wstępie chciałabym powiedzieć,że teraz będę pisać z punktu widzenia naszej Belli.
Mam nadzieję,że nikt nie będzie miał mi tego za złe.
_________________________________________________________________
_________________________________________________________________
Siedząc w samochodzie i oglądając widoki zza szyby słuchałam lecącej w radiu muzyki.Cieszyłam się,że Liam ze mną chciał spędzić dzisiejsze po południe jak i część wieczoru.Właśnie przejechaliśmy obok wielkiego lasu ,a w radiu zaczęła lecieć nieznana mi piosenka.Już po pierwszych jej wersach spodobała mi się.Jednak najbardziej w słowach:
*"She told me in the morning,she don't fell the same about us in her bones.
It seems to me that when I die,these words will be written on my ston"
Zaczęłam sobie nucić słowa i powiedziałam:
-On śpiewa obłędnie.
Liam uśmiechnął się i stwierdził:
-To ja.
Spojrzałam na niego jak na debila.
-Nie wierze.
Stwierdziłam i patrzyłam na jego idealne rysy twarzy.Chłopak zaczął śpiewać.
"I know that in the morning now,see us in the light upon that hill
Although i am broken my heart in untamed still."Miał taki sam głos.Nie mogłam w to uwierzyć.Śpiewa tak idealnie.Nawet nie wiem ile tak na niego patrzyłam.Jednak zorientowałam się,że to robię dopiero gdy powiedział,że wysiadamy i zaśmiał się.Odpięłam pas i wygramoliłam się z samochodu.Stanęłam na miękkiej ziemi i spojrzałam w dół.Pod nogami miałam piasek.Spojrzałam na Liama,który ilustrował mnie wzrokiem.Podszedł do mnie i przytulił.Tak po prostu.Przez chwilę byłam zaskoczona jednak po chwili położyłam dłonie na jego klatcce piersiowej i przysunęłam się wtulając w jego pierś.
Staliśmy tak około 5 minut.Po tej cudownej chwili Liam odsunął się trochę i patrzył na moją twarz.Czułam się inaczej.Cudowniej.Przybliżył się znacznie blisko i gdy myślałam,że mnie pocałuje poczułam jego ciepłe usta i oddech przy moim uchu.
-został nam kilometr.Ale to załatwi tamten pojazd.
Powiedział Liam i gestem ręki pokazał na łódź.Uśmiechnęłam się lekko.Uwielbiałam,gdy był taki tajemniczy.Ruszyłam za nim,jednak wolałam iść trochę bardziej z tyłu by móc podziwiać jego sylwetkę.Czy to możliwe,że się zakochałam?
Na to pytanie nie ma odpowiedzi.Gdy doszliśmy do łodzi spojrzałam w dół i zobaczyłam wodę.
-Przeskoczymy razem?
-Nie dam rady.
Powiedziałam i poprawiłam kucyka.
-Zamknij oczy.
Zrobiłam to o co prosił i nagle poczułam jego ręce na swoich pośladkach.Otworzyłam oczy i już chciałam coś powiedzieć,ale on mnie wyprzedził.
-Zaufaj mi.
Zamknęłam ponownie oczy i poczułam,że się unoszę.Oplotłam go nogami i rękami i poczułam jak skacze.Jeszcze przez kilka minut staliśmy bez ruchu.
-Dobrze mi.
Powiedziałam zagłębiona w jego szyi.
-Mi też.
Powiedział Liam i czułam jak się uśmiecha.Po około dwóch minutach stałam i przyglądałam się jego ruchom.
-Czemu mi się tak przyglądasz.
Nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam się szeroko.Czułam jak łódka rusza.W blasku jasnego księżyca sylwetka Liama wyglądała jak boga.Potrząsnęłam głową by wyrzucić z niej te wszystkie myśli i dopiero zobaczyłam,że jestem obserwowana.Uśmiechnęłam się krzywo na co Liam parsknął śmiechem.
-Co?
Powiedziałam z wyrzutem i śmiechem w głosie.
-Nic nic.Jesteś piękna.
Stwierdził i podszedł do mnie.Położył ręce na moich biodrach i przysunął do siebie.
-Nawet nie wiesz co chciałbym z tobą robić.
Powiedział na co się zarumieniłam.
*"She told me in the morning,she don't fell the same about us in her bones.
It seems to me that when I die,these words will be written on my ston"
Zaczęłam sobie nucić słowa i powiedziałam:
-On śpiewa obłędnie.
Liam uśmiechnął się i stwierdził:
-To ja.
Spojrzałam na niego jak na debila.
-Nie wierze.
Stwierdziłam i patrzyłam na jego idealne rysy twarzy.Chłopak zaczął śpiewać.
"I know that in the morning now,see us in the light upon that hill
Although i am broken my heart in untamed still."Miał taki sam głos.Nie mogłam w to uwierzyć.Śpiewa tak idealnie.Nawet nie wiem ile tak na niego patrzyłam.Jednak zorientowałam się,że to robię dopiero gdy powiedział,że wysiadamy i zaśmiał się.Odpięłam pas i wygramoliłam się z samochodu.Stanęłam na miękkiej ziemi i spojrzałam w dół.Pod nogami miałam piasek.Spojrzałam na Liama,który ilustrował mnie wzrokiem.Podszedł do mnie i przytulił.Tak po prostu.Przez chwilę byłam zaskoczona jednak po chwili położyłam dłonie na jego klatcce piersiowej i przysunęłam się wtulając w jego pierś.
Staliśmy tak około 5 minut.Po tej cudownej chwili Liam odsunął się trochę i patrzył na moją twarz.Czułam się inaczej.Cudowniej.Przybliżył się znacznie blisko i gdy myślałam,że mnie pocałuje poczułam jego ciepłe usta i oddech przy moim uchu.
-został nam kilometr.Ale to załatwi tamten pojazd.
Powiedział Liam i gestem ręki pokazał na łódź.Uśmiechnęłam się lekko.Uwielbiałam,gdy był taki tajemniczy.Ruszyłam za nim,jednak wolałam iść trochę bardziej z tyłu by móc podziwiać jego sylwetkę.Czy to możliwe,że się zakochałam?
Na to pytanie nie ma odpowiedzi.Gdy doszliśmy do łodzi spojrzałam w dół i zobaczyłam wodę.
-Przeskoczymy razem?
-Nie dam rady.
Powiedziałam i poprawiłam kucyka.
-Zamknij oczy.
Zrobiłam to o co prosił i nagle poczułam jego ręce na swoich pośladkach.Otworzyłam oczy i już chciałam coś powiedzieć,ale on mnie wyprzedził.
-Zaufaj mi.
Zamknęłam ponownie oczy i poczułam,że się unoszę.Oplotłam go nogami i rękami i poczułam jak skacze.Jeszcze przez kilka minut staliśmy bez ruchu.
-Dobrze mi.
Powiedziałam zagłębiona w jego szyi.
-Mi też.
Powiedział Liam i czułam jak się uśmiecha.Po około dwóch minutach stałam i przyglądałam się jego ruchom.
-Czemu mi się tak przyglądasz.
Nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam się szeroko.Czułam jak łódka rusza.W blasku jasnego księżyca sylwetka Liama wyglądała jak boga.Potrząsnęłam głową by wyrzucić z niej te wszystkie myśli i dopiero zobaczyłam,że jestem obserwowana.Uśmiechnęłam się krzywo na co Liam parsknął śmiechem.
-Co?
Powiedziałam z wyrzutem i śmiechem w głosie.
-Nic nic.Jesteś piękna.
Stwierdził i podszedł do mnie.Położył ręce na moich biodrach i przysunął do siebie.
-Nawet nie wiesz co chciałbym z tobą robić.
Powiedział na co się zarumieniłam.
*31 grudzień*
-Spakowałaś wszystko?
Spytała Megan,która od dwóch dni mieszka razem ze mną i moją rodziną.
-Tak już prawie.
-Nadal nam nie odpowiedziałaś wszystkiego z twojej dwudniowej randki...
-Naprawdę nie ma co opowiadać Daisy...
Dziewczyny westchnęły.
-Całowaliście się?
-Umm...może..
-Więc jak to nie ma nic do opowiadania!
Krzyknęła Daisy i usiadła na łóżku.
-Daj spokój.I tak jestem na niego wkurzona.
-Hę?
Spojrzały na mnie dziwnie jakby nigdy nie słyszały o takim czymś.
-No tak.Po powrocie zaproponował bym na całe ferie pojechała z nim do jego rodziny.Powiedziałam,że się zastanowię.Miał przyjechać po mnie do szkoły jednak tego nie zrobił.Zamiast tego przyjechał Niall i spędziłam dzień z 1/4 one direction.Jak się okazało Liam był z nijaką Sophie.I to przyszedł z nią do ich domu.Śmiali się ogarniacie?!
Mówiłam to z przejęciem i chodziłam z jednego końca pokoju do drugiego.
-Gdy powiedziałam,że wychodzę próbował mnie zatrzymać i co gorsze wyjaśnić.Więc mu powiedziałam niezbyt grzecznie,by się nie umawiał ze mną i z innymi laskami tego samego dnia i,że mógł chociaż wysłać sms'a,że go nie będzie.Trzasnęłam mu drzwiami przed nosem.A najgorsze jest to...że...no...um..
-Kochasz go?
Spytała Megan.Kiwnęłam głową na co zaczęły skakać i piszczeć.
-Zamknijcie się debilki!
Usłyszałyśmy z pokoju mojego brata na co parsknęłyśmy śmiechem.Nagle usłyszałam dobrze znaną mi solówkę i spojrzałam na wyświetlacz telefonu.
-Meg odbierz.
Powiedziałam i jej podałam.Gdy spojrzały na wyświetlacz gdzie widniało zdjęcie Liama pisnęły i wcisnęły zieloną słuchawkę.
-halo?
Powiedziała poważnym tonem Meg na co parsknęłam śmiechem.
-Jest niedysponowana...tak...nie chce z tobą rozmawiać...nie wiem czy jedzie...mhhm...zastanów się nad tym co robisz,a dopiero potem się z nią umawiasz....Tak tak cześć.
Stwierdziła i rozłączyła się.
-Co ci powiedział?
-Chciał z tobą gadać i dowiedzieć się czy jedziesz z nim do jego rodziny.Jedziesz?
Spytała i wyszczerzyła się.
-Nie wiem.Jeśli mnie nie przeprosi i nie będzie walczył to nie.
-A teraz powiem ci tylko tyle,że on nadal jest na lini.
-Ty idiotko.
Krzyknęłam i wyrwałam jej telefon kończąc połączenie.
-kocham Was po prostu.
Stwierdziłam i usiadłam na łóżku przeczesując włosy.
-Musiał wiedzieć na czym stoi.
Stwierdziła Daisy z uśmiechem.
_________________________________________________________________
Przepraszam Was,że to jest krótkie ale skończyła się wena :D
Pozdrawiam i liczę na choć 1 komentarz.
Dziękuję za ponad 500 wejść <3
Spytała Megan,która od dwóch dni mieszka razem ze mną i moją rodziną.
-Tak już prawie.
-Nadal nam nie odpowiedziałaś wszystkiego z twojej dwudniowej randki...
-Naprawdę nie ma co opowiadać Daisy...
Dziewczyny westchnęły.
-Całowaliście się?
-Umm...może..
-Więc jak to nie ma nic do opowiadania!
Krzyknęła Daisy i usiadła na łóżku.
-Daj spokój.I tak jestem na niego wkurzona.
-Hę?
Spojrzały na mnie dziwnie jakby nigdy nie słyszały o takim czymś.
-No tak.Po powrocie zaproponował bym na całe ferie pojechała z nim do jego rodziny.Powiedziałam,że się zastanowię.Miał przyjechać po mnie do szkoły jednak tego nie zrobił.Zamiast tego przyjechał Niall i spędziłam dzień z 1/4 one direction.Jak się okazało Liam był z nijaką Sophie.I to przyszedł z nią do ich domu.Śmiali się ogarniacie?!
Mówiłam to z przejęciem i chodziłam z jednego końca pokoju do drugiego.
-Gdy powiedziałam,że wychodzę próbował mnie zatrzymać i co gorsze wyjaśnić.Więc mu powiedziałam niezbyt grzecznie,by się nie umawiał ze mną i z innymi laskami tego samego dnia i,że mógł chociaż wysłać sms'a,że go nie będzie.Trzasnęłam mu drzwiami przed nosem.A najgorsze jest to...że...no...um..
-Kochasz go?
Spytała Megan.Kiwnęłam głową na co zaczęły skakać i piszczeć.
-Zamknijcie się debilki!
Usłyszałyśmy z pokoju mojego brata na co parsknęłyśmy śmiechem.Nagle usłyszałam dobrze znaną mi solówkę i spojrzałam na wyświetlacz telefonu.
-Meg odbierz.
Powiedziałam i jej podałam.Gdy spojrzały na wyświetlacz gdzie widniało zdjęcie Liama pisnęły i wcisnęły zieloną słuchawkę.
-halo?
Powiedziała poważnym tonem Meg na co parsknęłam śmiechem.
-Jest niedysponowana...tak...nie chce z tobą rozmawiać...nie wiem czy jedzie...mhhm...zastanów się nad tym co robisz,a dopiero potem się z nią umawiasz....Tak tak cześć.
Stwierdziła i rozłączyła się.
-Co ci powiedział?
-Chciał z tobą gadać i dowiedzieć się czy jedziesz z nim do jego rodziny.Jedziesz?
Spytała i wyszczerzyła się.
-Nie wiem.Jeśli mnie nie przeprosi i nie będzie walczył to nie.
-A teraz powiem ci tylko tyle,że on nadal jest na lini.
-Ty idiotko.
Krzyknęłam i wyrwałam jej telefon kończąc połączenie.
-kocham Was po prostu.
Stwierdziłam i usiadłam na łóżku przeczesując włosy.
-Musiał wiedzieć na czym stoi.
Stwierdziła Daisy z uśmiechem.
_________________________________________________________________
Przepraszam Was,że to jest krótkie ale skończyła się wena :D
Pozdrawiam i liczę na choć 1 komentarz.
Dziękuję za ponad 500 wejść <3
Super *-* Next ! :D
OdpowiedzUsuń