sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 7 "Kocham cię"

  Ten rozdział zostanie napisany z perspektywy Liama.
_________________________________________________________________
-Nie wiem.Jeśli mnie nie przeprosi i nie będzie walczył to nie.
Gdy to usłyszałem upuściłem telefon.Jednak jest na mnie zła.
Świetnie Liam...Świetnie..
Siadłem na łóżku i postanowiłem poczekać.Około godziny 22 postanowiłem do niej zadzwonić.Czekałem...i czekałem...Nic...Musiała się naprawdę obrazić.Postanowiłem pójść pod prysznic i potem znów spróbować.Po 15 minutach wyszedłem z łazienki i zobaczyłem otwarte drzwi i brak mojego telefonu.Wybiegłem z pokoju w samych bokserkach i zobaczyłem na kanapie Lou.
-oddaj telefon.
Chłopak zerwał się przez co moja komórka spadła na podłogę i rozwaliła się na trzy części.
-Debilu musiałem wykonać telefon.
Nagle stacjonarny zaczął dryndać.Przez moją kłótnię z Lou nie zwróciłem na to uwagi.
-Tak?
Usłyszałem głos Zayna.
-No Hej Bells...Tak...Już ci daje...Liam..
Wstałem i podbiegłem do telefonu mało co się nie zabijając.
-Tak?
Powiedziałem i odchrząknąłem.
-Dzwoniłeś ale brałam prysznic...Więc co chciałeś?
Zapytała swoim aksamitnym głosem.
-Jesteś zła?
-Tak..
-Kurwa Bella przepraszam.
Powiedziałem drapiąc się po karku i patrząc na chłopców,którzy udawali,że oglądają mecz a tak serio słuchali mojej rozmowy...
-Już to słyszałam.
-Co mam zrobić?
-Nic...Zachowałeś się jak pieprzony dupek.
Powiedziała na co otworzyłem usta ze zdziwienia.
-ja...
-Nic nie mów.Przywykłam do takich zachowań.To było do przewidzenia.A teraz kończe.
-Bellaa...
Powiedziałem na co dziewczyna westchnęła rozłączając się.
Odłożyłem telefon z hukiem i spojrzałem na chłopaków.
-Jedziemy do biedronki jedziesz z nami?
-nie ma takiego sklepu.
Powiedziałem patrząc na niego dziwnie.
-Ty cipo! Jest! In POLAND FUCK!
-Dobraaaa...A więc jedźmy.
Powiedziałem i spojrzałem na siebie..
-Musze się ubrać.
Pobiegłem na górę i ubrałem się by potem zejść na dół i wejść do samochodu.Jechaliśmy około 15 minut.
-Wysiadaj..
-Co? Po co?
Dopiero wtedy zorientowałem się gdzie jestem.Wysiadłem z samochodu i spojrzałem w jej okna.Stała i rozmawiała przez telefon.Najwyraźniej komuś coś tłumaczyła.Spojrzałem w okno obok.I teraz było dla mnie jasne...Rozmawiała z Daisy i mówiła jej o naszej rozmowie.Albo był to zbieg okoliczności,że jedna się wkurzała,a druga próbowała jej coś wytłumaczyć.Dziewczyna odłożyła telefon więc podszedłem do domofonu i zadzwoniłem.Dziewczyna wyszła z pokoju tak samo jak Daisy i chyba Megan.Chwilę czekałem i zobaczyłem dwie głowy w prawym oknie.
-Kto tam?
Spytała..
-Liam...
-Czego chcesz...?
-Grzeczniej kurwa.
Usłyszałem głos i zaśmiałem się w duchu.

-Chciałem porozmawiać i powiedzieć ci coś ważnego.
-Mów...
-Nie tutaj.Musisz mnie wpuścić.
-Możesz powiedzieć to tutaj.
-Kocham Cię...
Szepnąłem.
-Co? Nie słyszałam.
Powiedziała.Czułem jak się uśmiecha.
-Kocham Cię.
Powiedziałem głośniej.
-Nadal nic..
-Kocham Cię.
Już prawie krzyknąłem i zobaczyłam jak przyjaciółki Belli chichotają.
-Co nie słyszę bo one się śmieją..
-KOCHAM CIĘ!
Krzyknąłem strasznie głośno i usłyszałem wiwaty chłopaków i śmiechy po drugiej stronie.Usłyszałem drżenie furtki i popchnąłem ją.Wszedłem na posesję.Szedłem powoli.Drzwi otworzyły się i zobaczyłem ją.Miała na sobie dobrze przylegającą koszulkę i krótkie spodenki.Miała bose stopy i rozpuszczone włosy.Uśmiechnęła się lekko.Podszedłem do niej i stałem.
-Naprawdę mnie kochasz?
Spytała podchodząc krok bliżej.
-Najbardziej na świecie Bells.A Danielle była u mnie bo...pomagała mi zorganizować dla ciebie niespodziankę.
Dziewczyna podeszła do mnie i położyła ręce na moim karku.
-Pocałuj mnie.
Szepnęła i uśmiechnęła się lekko.Schyliłem się i złączyłem nasze wargi.Położyłem jej dłonie na plecach i przycisnąłem do siebie mocniej.Dziewczyna jęknęła gdy przygryzłem lekko jej wargę.Nie obchodziło mnie to,że jesteśmy obserwowani.Liczyła się ona.Po oderwaniu się przygryzła wargę na co zwilżyłem swoje usta.
-Nie rób tego.
Powiedziałem na co się zaśmiała.
-Ja też cie kocham Liam.
Stwierdziła i zarumieniła.Schyliłem się i pocałowałem w kącik ust następnie ją przytulając i szepcząc na ucho.
-Będziesz moją dziewczyną?
-Tak.
-Kochasz pieprzonego dupka?
-Tak
Uśmiechnąłem się i ująłem jej twarz w dłonie.Pocałowałem delikatnie i odsunąłem się.
-Muszę lecieć.
Powiedziałem.
-Do zobaczenia.
Byłem chyba najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi..Nie spodziewałem się,że będę miał tak cudowną dziewczynę.To magia.
_________________________________________________________________________________
Macie tu krótki rozdzialik ze względu na to,że nie wiem kiedy dodam kolejny.
Kocham Was i do następnego <3
Dzięki za komentarze :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz